Gotówka, kredyty, zaświadczenia, bik, porównania, kalkulatory itd. To tylko niewielki procent wyrazów, których znaczenie ściśle wiąże się z bankiem i kredytem. Przeciętnego Kowalskiego interesuje kwota, termin spłaty oraz jak najmniej dokumentów, czyli również kredyty gotówkowe bez zaświadczeń. Takie kredyty banki mają w swoich ofertach. Reklamują kredyty, przy załatwianiu których bank nie wymaga zaświadczeń z ZUS, KRUS czy Urzędu Skarbowego. Przynajmniej tak jest w reklamie. W praktyce najczęściej bank zasięga informacji o kredytobiorcy, bądź zastrzega sobie, że takich dokumentów przy spisywaniu umowy może sobie zażyczyć. Po co więc ta cała mistyfikacja? Pewnie po aby przyciągnąć do banku jak najwięcej klientów. A im więcej da się ich namówić  jest, tym łatwiej dokonać selekcji. Kredyty bez zaświadczeń i  poręczeń to najczęściej reklamowany produkt bankowy. Konkurować z nim może tylko kredyt bez bik, bowiem biura informacji kredytowej kredytobiorcy boją się jak diabeł święconej wody. Przynajmniej ci, którzy czują się winni w stosunku do banku, miedzy innymi poprzez nieuczciwe wypełnianie warunków umowy kredytowej. Zaświadczeń, ani poręczeń banki nie wymagają jedynie podczas wydawania kart kredytowych. W tym przypadku wystarczy tylko mieć stałe dochody, otwarte konto i można kartę niemal od ręki otrzymać. Zresztą nie tylko banki takie karty mają w swojej ofercie, ale także firmy finansowe zajmujące się udzielaniem pożyczek, a także większe markety. Otrzymując kartę kredytową bank informuje, że należy tylko w terminie rozliczyć się z zakupów. O innych obostrzeniach klient dowiaduje się, kiedy przychodzą monity o rozliczenie finansowe. Wtedy jest już jednak najczęściej za późno i pozostaje już tylko zapłacić. Dlatego przed podjęciem decyzji o przyznaniu karty kredytowej należy zażądać szczegółowych wyjaśnień, a umowę trzeba dokładnie przeanalizować przed jej podpisaniem. Sam kredyt bez jakichkolwiek zaświadczeń i poręczeń już powinien uruchamiać w naszych głowach syrenę alarmową. Nikt ot tak sobie nie rozdaje pieniędzy i gdzieś musi być jakiś haczyk. Takim na przykład haczykiem może być oprocentowanie kredytu, sposób naliczania odsetek, czy też marże i opłaty, jakie bank od swoich klientów pobiera. Nie ma nic za darmo o tej prawdzie każdy powinien wiedzieć i co najważniejsze nie powinien dać się złapać na reklamowe chwyty. Krótko mówiąc kredyty oczywiście tak, ale przygotujmy się także, że zaświadczenia również, że sprawdzą cię w bik, chociaż twierdzą, że niekoniecznie. Bank zawsze pozostanie bankiem, tylko metody na „udupienie” klienta się zmieniają.
ryś

Loading...